Zanim ocenisz człowieka. Czy naprawdę wiesz, kim on jest?

Wystarczy czasem kilka sekund.

Patrzysz na człowieka i już coś o nim myślisz.

„Ale ona jest wyniosła”.

„On jest jakiś dziwny”.

„Zobacz, jak się ubiera”.

„Ona chyba ma ze sobą problem”.

„On jest nieprzyjemny”.

Czasami nawet nie potrzebujemy rozmowy. Wystarczy wygląd, sposób poruszania się, ton głosu, kilka słów, zachowanie przy innych osobach. Nasz umysł bardzo szybko tworzy historię. I co ciekawe – często jesteśmy przekonani, że nie tworzymy historii. My po prostu „widzimy, jaki ktoś jest”.

Tylko czy rzeczywiście?

Widzimy zachowanie, ale nie widzimy historii

Kiedy spotykamy drugiego człowieka, widzimy zaledwie niewielki fragment jego życia. Kilka minut. Czasami kilka godzin. A mimo to potrafimy na podstawie tego fragmentu wyciągnąć wnioski dotyczące całej jego osoby.

Nie widzimy jego dzieciństwa.

Nie wiemy, w jakim domu dorastał. Czy czuł się kochany, czy musiał zabiegać o uwagę. Czy mógł być sobą, czy od najmłodszych lat słyszał, że powinien być inny.

Nie wiemy, czego doświadczył w relacjach. Czy ktoś go odrzucił. Czy został zdradzony. Czy wielokrotnie słyszał, że jest niewystarczający. Czy nauczył się nie ufać ludziom, bo kiedyś zaufanie bardzo dużo go kosztowało.

Nie wiemy również, co wydarzyło się wczoraj.

Może człowiek, którego mijasz na ulicy, właśnie przeżywa trudny moment. Może jest po nieprzespanej nocy. Może dostał wiadomość, która zmieniła jego dzień. Może walczy z czymś, o czym nikomu nie mówi.

A Ty widzisz tylko jego twarz.

I na podstawie tej twarzy możesz pomyśleć: „Ale ponury człowiek”.

To właśnie jest pułapka szybkiego oceniania.

Nasz umysł lubi mieć proste odpowiedzi

Nieustannie próbujemy zrozumieć świat. Chcemy wiedzieć, kto jest dobry, kto zły, komu można zaufać, a przed kim lepiej się trzymać z daleka.

To ma swoje uzasadnienie. Szybka ocena pomaga nam podejmować decyzje. Problem pojawia się wtedy, kiedy nasze pierwsze wrażenie zaczynamy traktować jak prawdę.

Ktoś mówi mało – uznajemy, że jest nieśmiały albo arogancki.

Ktoś mówi dużo – wydaje nam się przemądrzały.

Ktoś dba o wygląd – „pewnie jest próżny”.

Ktoś nie dba o wygląd – „pewnie jest niezaradny”.

Ktoś jest bardzo pewny siebie – „ma ego”.

Ktoś jest wycofany – „coś z nim nie tak”.

Tymczasem to samo zachowanie może mieć zupełnie różne przyczyny.

Człowiek, który milczy, może być arogancki. Ale może też być zmęczony, nieśmiały, ostrożny albo po prostu nie mieć ochoty rozmawiać.

Człowiek, który dużo mówi, może być przemądrzały. Ale może też bardzo potrzebować uwagi, bo przez lata miał poczucie, że nikt go nie słucha.

Człowiek, który wszystko kontroluje, może być trudny we współpracy. Ale może też przez większość swojego życia żyć w poczuciu, że jeśli sam wszystkiego nie dopilnuje, wydarzy się coś złego.

Nie chodzi o to, żeby każde zachowanie usprawiedliwiać.

Chodzi o to, żeby nie mylić zachowania człowieka z jego całą osobą.

„On taki jest” – naprawdę?

To jedno z określeń, które bardzo szybko zamyka nam możliwość poznania drugiego człowieka.

„Ona taka jest”.

„On już się nie zmieni”.

„Taki ma charakter”.

Kiedy tak mówimy, przestajemy być ciekawi.

A ciekawość drugiego człowieka jest przeciwieństwem pochopnego osądu.

Możemy zamiast „on jest bezczelny” pomyśleć: „Jego sposób mówienia jest dla mnie nieprzyjemny”.

To ogromna różnica.

Pierwsze zdanie mówi nam, kim ten człowiek jest.

Drugie mówi, jak ja odbieram jego zachowanie.

Możemy powiedzieć: „Nie podoba mi się, jak się do mnie odzywa”, bez konieczności określania całego człowieka.

To samo dotyczy naszych dzieci, partnerów, rodziców, sąsiadów, współpracowników.

Czasami tak szybko przyklejamy komuś etykietę, że później zaczynamy zauważać już tylko to, co tę etykietę potwierdza.

Jeżeli uznam, że ktoś jest „trudny”, będę zwracać uwagę na wszystkie jego trudne zachowania. Kiedy zrobi coś dobrego, mogę nawet tego nie zauważyć.

I w ten sposób człowiek przestaje być dla mnie człowiekiem.

Staje się etykietą.

A co, jeśli spojrzysz na siebie?

Jest tutaj jeszcze jedna ważna rzecz.

Tak jak my oceniamy innych, tak samo inni oceniają nas.

I prawdopodobnie nie raz ktoś stworzył sobie na nasz temat historię, która nie miała wiele wspólnego z prawdą.

Może ktoś uznał Cię za chłodną, kiedy po prostu byłaś nieśmiała.

Może ktoś pomyślał, że jesteś arogancki, kiedy tak naprawdę byłeś zdenerwowany.

Może ktoś uznał, że jesteś silna i niczego nie potrzebujesz, podczas gdy w środku bardzo chciałaś, żeby ktoś wreszcie zauważył, że jest Ci trudno.

I być może Ty również masz takie zachowania, których sama do końca nie rozumiesz.

Dlaczego tak bardzo potrzebujesz, żeby ktoś Cię docenił?

Dlaczego tak trudno Ci powiedzieć „nie”?

Dlaczego tak mocno reagujesz, kiedy ktoś Cię krytykuje?

Dlaczego czasami wycofujesz się zamiast powiedzieć, co naprawdę czujesz?

Dlaczego chcesz wszystko kontrolować?

Dlaczego tak bardzo boisz się, że ktoś Cię odrzuci?

Najczęściej nie powstaliśmy tacy „po prostu”.

Za naszymi reakcjami również stoi jakaś historia.

Retrospekcja: przypomnij sobie człowieka, którego kiedyś źle oceniłaś

Pomyśl teraz o jednej osobie, którą kiedyś oceniłaś bardzo szybko.

Może była to osoba z pracy. Sąsiad. Ktoś z rodziny. A może ktoś zupełnie obcy.

Przypomnij sobie pierwsze wrażenie.

Co wtedy pomyślałaś?

„Jest niemiła”.

„Jest zarozumiały”.

„Nie można jej ufać”.

„On jest dziwny”.

A teraz odpowiedz sobie na trzy pytania:

  1. Co tak naprawdę wiedziałam o tej osobie?

Nie to, co sobie wyobrażałam. Tylko fakty.

  1. Co dopowiedziałam sobie sama?

Jaką historię stworzyłam na podstawie kilku zachowań?

  1. Czy później dowiedziałam się czegoś, co zmieniło moje pierwsze zdanie o tej osobie?

To ćwiczenie potrafi być bardzo ciekawe. Czasami okazuje się, że nasze pierwsze przekonanie było trafne. Ale czasami odkrywamy, że człowiek, którego uznaliśmy za chłodnego, był po prostu przestraszony. Ten, którego uznaliśmy za aroganckiego, miał trudność w kontaktach. A ten, który wydawał się „dziwny”, po prostu był inny od nas.

I to jest w porządku.

Nie każdy musi być taki jak my.

Narzędzie na co dzień: zatrzymaj – sprawdź – wybierz

Kiedy następnym razem poczujesz, że właśnie oceniasz drugiego człowieka, spróbuj zrobić trzy proste kroki.

ZATRZYMAJ.

Nie wypowiadaj od razu swojego osądu. Zauważ: „Właśnie coś o nim pomyślałam”.

SPRAWDŹ.

Zapytaj siebie: „Co wiem na pewno, a co sobie dopowiadam?”.

WYBIERZ.

Zdecyduj, czy naprawdę potrzebujesz oceniać tę osobę. A może wystarczy zauważyć jej zachowanie, postawić granicę albo po prostu pozwolić jej być innym człowiekiem?

To nie oznacza naiwności.

Możemy zauważać czerwone flagi. Możemy chronić siebie. Możemy odejść od relacji, która nam nie służy. Możemy powiedzieć „nie” komuś, kto przekracza nasze granice.

Empatia nie oznacza pozwalania na wszystko.

Oznacza tylko, że zanim wydam wyrok na człowieka, pamiętam, że nie znam całej jego historii.

Każdy człowiek nosi coś, czego nie widać

Być może właśnie tego najbardziej potrzebujemy w codziennych relacjach – trochę więcej zatrzymania.

Mniej „wiem, jaki jesteś”, a więcej „nie wiem, co się z Tobą dzieje”.

Mniej etykiet, a więcej ciekawości.

Mniej oceniania, a więcej szacunku.

Bo człowiek, którego dzisiaj spotykasz, nie zaczął swojego życia w chwili, kiedy go zobaczyłaś. Ma za sobą lata doświadczeń, relacji, strat, radości, rozczarowań, wyborów i sytuacji, o których możesz nigdy się nie dowiedzieć.

Tak samo jak Ty.

Dlatego następnym razem, kiedy ktoś Cię zirytuje swoim zachowaniem, zanim pomyślisz: „Co za człowiek”, spróbuj pomyśleć:

„Ciekawe, co sprawiło, że nauczył się być właśnie taki?”

Nie po to, żeby go usprawiedliwiać.

Po to, żeby zobaczyć w nim człowieka.

Bo pod tym, co widzą nasze oczy, zawsze znajduje się znacznie więcej.

I być może właśnie tam zaczyna się prawdziwa akceptacja – nie wtedy, kiedy wszyscy zachowują się tak, jak chcemy, ale wtedy, kiedy potrafimy pamiętać, że każdy z nas ma swoją historię, której inni nie widzą.

A kiedy następnym razem spojrzysz na człowieka, którego zachowanie Cię zdziwi, zirytuje albo zaniepokoi, spróbuj popatrzeć na niego nie jak na „dziwaka”, „trudnego człowieka” czy „kogoś takiego czy innego”, ale jak na kogoś, kto również mnóstwo rzeczy przeżył i doświadczył.

Bo nigdy nie wiesz, co kryje się pod jego maską.

Tak samo jak inni nie wiedzą, co kryje się pod Twoją.

 

Zrób pierwszy krok

Masz pytanie? Skontaktuj się ze mną

Napisz do mnie – porozmawiamy bez presji i zobaczysz,
czy to odpowiedni moment na naszą wspólną drogę.