Każdy z nas jest jak książka. Czy chciałbyś przeczytać swoją?

Podczas jednej z ostatnich sesji usłyszałam od klientki piękne zdanie:

„Słucham Pani i mam wrażenie, jakby czytała Pani mnie jak książkę”.

Zostało ze mną na dłużej.

Pomyślałam wtedy, że właściwie każdy z nas jest jak książka. Zapisana od pierwszej strony własną historią. Są w niej rozdziały, które chętnie wspominamy, i takie, do których trudno nam wracać. Są ludzie, którzy pojawili się tylko na chwilę, i tacy, którzy zostawili ślad na wiele lat. Są radości, straty, zachwyty, rozczarowania, decyzje, błędy i momenty, które zmieniły wszystko.

Każda książka jest inna. Każda ma swoją historię. I każda ma jeszcze strony, których nikt nie przeczytał.

Tak samo jak każdy człowiek.

Twoja książka zaczęła się wcześniej, niż pamiętasz

Pierwsze rozdziały naszej książki pisali inni.

Rodzice. Rodzina. Środowisko, w którym dorastaliśmy. Ludzie, których spotykaliśmy. To, co słyszeliśmy o sobie i o świecie. To, czego doświadczaliśmy.

Dziecko nie zastanawia się przecież: „Ciekawe, czy to, co właśnie słyszę od dorosłego, jest prawdą i czy będzie miało wpływ na moje życie”.

Dziecko po prostu chłonie.

Jeżeli często słyszy: „Bądź grzeczny”, może nauczyć się, że własne potrzeby są mniej ważne niż zadowolenie innych.

Jeżeli słyszy: „Nie przesadzaj”, może nauczyć się, że nie warto mówić o swoich emocjach.

Jeżeli doświadcza dużo krytyki, może zacząć wierzyć, że ciągle jest niewystarczające.

Jeżeli dorasta w niepewności, może nauczyć się kontrolować wszystko, co tylko da się kontrolować.

I później, już jako dorosły człowiek, może nadal żyć według zdań zapisanych w pierwszych rozdziałach.

Tylko że często nawet nie wie, że właśnie to robi.

Myślimy: „Taka już jestem”.

„Ja po prostu nie umiem odmawiać”.

„Zawsze muszę wszystko zrobić sama”.

„Nie potrafię zaufać”.

„Taki mam charakter”.

A może to nie jest cały „Ty”.

Może to jest fragment historii, którego kiedyś nauczyłeś się, żeby poradzić sobie z życiem.

Czy znasz swoją historię?

Czytając książkę, możemy zauważyć, że pewne wydarzenia nie były przypadkowe. Jedno prowadziło do drugiego. Bohater podejmował decyzje na podstawie tego, co przeżył wcześniej.

Z naszym życiem jest podobnie.

Czasami dopiero po latach zaczynamy rozumieć, dlaczego reagujemy w określony sposób.

Dlaczego tak bardzo potrzebujemy aprobaty.

Dlaczego trudno nam przyjąć krytykę.

Dlaczego boimy się bliskości albo przeciwnie – tak bardzo jej potrzebujemy, że trudno nam być samemu.

Dlaczego chcemy wszystko kontrolować.

Dlaczego tak trudno nam odpoczywać.

Dlaczego ciągle coś komuś udowadniamy.

Dlaczego boimy się powiedzieć „nie”.

Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z siebie, żeby ktoś inny był zadowolony.

Kiedy zaczynamy przyglądać się własnej historii, nie chodzi o to, żeby znaleźć winnego.

Nie chodzi o to, żeby powiedzieć: „To przez moich rodziców jestem dzisiaj taki”.

Chodzi o coś zupełnie innego.

O zrozumienie.

Bo kiedy rozumiem, skąd coś we mnie się wzięło, mogę przestać walczyć ze sobą.

Mogę zobaczyć: „To miało swój początek. Kiedyś było mi potrzebne. Dzisiaj być może już mi nie służy”.

I właśnie wtedy zaczyna się zmiana.

Nie musisz wyrzucać swojej książki

Czasami chcielibyśmy napisać życie od początku.

Wymazać pewne wydarzenia. Nie popełnić określonych błędów. Nie spotkać niektórych ludzi. Podjąć inne decyzje.

Tylko że książki nie da się czytać od końca.

Nie możemy zmienić tego, co już zostało zapisane.

Możemy jednak zmienić sposób, w jaki na to patrzymy.

Rozdział, który kiedyś był dla nas dowodem na to, że jesteśmy słabi, z czasem może stać się historią o tym, jak wiele przeszliśmy.

To, co kiedyś postrzegaliśmy jako porażkę, może stać się doświadczeniem, dzięki któremu lepiej poznaliśmy siebie.

Relacja, która nas zraniła, nie musi definiować wszystkich kolejnych relacji.

Błąd, który popełniliśmy, nie musi decydować o tym, kim będziemy przez następne dwadzieścia lat.

Przeszłość jest częścią naszej książki. Ale nie jest całą książką.

Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, kiedy zaczynasz pisać po swojemu

Możemy przez wiele lat żyć według scenariusza, który nawet nie jest naszym scenariuszem.

Robimy to, czego się od nas oczekuje.

Wybieramy to, co wydaje się bezpieczne.

Zostajemy w miejscach, w których już dawno nie chcemy być.

Mówimy „tak”, kiedy chcemy powiedzieć „nie”.

Milczymy, kiedy chcemy coś powiedzieć.

Próbujemy być tacy, żeby inni byli z nas zadowoleni.

I czasami dopiero w pewnym momencie życia pojawia się pytanie:

„A czego właściwie ja chcę?”

To może być bardzo trudne pytanie.

Bo jeśli przez lata skupialiśmy się przede wszystkim na tym, czego potrzebują inni, możemy nawet nie wiedzieć, jaka jest nasza odpowiedź.

Wtedy zaczyna się pisanie kolejnego rozdziału.

Nie od wielkiej rewolucji.

Czasami od bardzo małych rzeczy.

Od pierwszego „nie”.

Od powiedzenia komuś, co naprawdę czujemy.

Od odpoczynku bez poczucia winy.

Od decyzji, że nie będziemy już ciągle udowadniać swojej wartości.

Od przyznania przed sobą: „Tak naprawdę tego nie chcę”.

Od odwagi, żeby zrobić coś po swojemu, nawet jeśli komuś się to nie spodoba.

A może wcale nie chcesz zmieniać całej historii?

To jest jeszcze jedna ważna rzecz.

Kiedy mówimy o „pracy nad sobą”, czasami zaczynamy myśleć, że musimy się całkowicie zmienić. Stać się spokojniejsi, bardziej pewni siebie, bardziej asertywni, bardziej świadomi.

Jakbyśmy mieli napisać zupełnie nową książkę.

A może nie o to chodzi.

Może chodzi o to, żeby lepiej poznać książkę, którą już jesteśmy.

Zobaczyć jej mocne strony. Zobaczyć trudne rozdziały. Zrozumieć bohatera, który czasami podejmował złe decyzje, bo wtedy nie znał innych możliwości.

I przestać się za to nieustannie karać.

Bo przecież nie czytamy książki tylko po to, żeby ocenić jej bohatera.

Czytamy ją, żeby go zrozumieć.

Dlaczego więc siebie tak często traktujemy zupełnie inaczej?

Ćwiczenie: przeczytaj kilka stron swojej książki

Weź kartkę i wyobraź sobie, że jest ona fragmentem Twojej książki.

Na górze napisz:

„Moja historia”.

A następnie odpowiedz sobie spokojnie na kilka pytań:

Jaki był tytuł pierwszego rozdziału mojego życia?

Nie chodzi o dosłowny tytuł. Jedno lub kilka słów, które opisują atmosferę tamtego czasu.

Czego nauczyłem się wtedy o sobie?

Na przykład: „muszę być silny”, „nie mogę nikomu ufać”, „muszę zasługiwać na miłość”, „moje potrzeby są ważne” albo „lepiej się nie wychylać”.

Które zdanie z tamtych lat nadal kieruje moim życiem?

Który rozdział najbardziej mnie ukształtował?

I wreszcie najważniejsze:

Jaki chcę napisać następny rozdział?

Nie całe następne życie. Nie kolejne dziesięć lat.

Tylko następny rozdział.

Co chciałbyś w nim zrobić inaczej?

Czego chciałbyś mieć więcej?

Czego mniej?

Komu chciałbyś powiedzieć „tak”, a komu „nie”?

Jak chciałbyś się czuć, kiedy będziesz czytać tę część swojej historii za rok?

Twoja książka nadal powstaje

Być może masz za sobą rozdziały, których nie wybrałeś.

Być może są tam rzeczy, których żałujesz. Ludzie, których straciłeś. Decyzje, których dzisiaj nie podjąłbyś ponownie. Być może są też piękne strony, do których warto wracać częściej.

Ale niezależnie od tego, ile stron jest już za Tobą, Twoja książka nadal się pisze.

I może właśnie to jest jedna z najbardziej uwalniających rzeczy, jakie możemy sobie uświadomić.

Nie musisz zmieniać przeszłości.

Nie musisz udawać, że pewnych rozdziałów nie było.

Nie musisz też wiecznie powtarzać tej samej historii.

Możesz ją przeczytać jeszcze raz – tym razem z większym zrozumieniem dla siebie.

Możesz zobaczyć, skąd się wziąłeś.

Możesz zauważyć, co już Ci nie służy.

I możesz zacząć pisać dalej.

Dlatego chciałabym zostawić Cię dziś z jednym pytaniem:

Gdyby Twoje życie było książką, którą właśnie odłożyłeś na chwilę na stół, czy chciałbyś przeczytać jej dalszy ciąg?

A jeśli odpowiedź brzmi „nie”, nie oznacza to, że z Twoją książką jest coś nie tak.

Być może oznacza tylko, że nadszedł czas, żeby kolejny rozdział napisać trochę bardziej po swojemu.

Bo nie jesteś tylko tym, co już zostało zapisane.

Jesteś również tym, co dopiero napiszesz.

Zrób pierwszy krok

Masz pytanie? Skontaktuj się ze mną

Napisz do mnie – porozmawiamy bez presji i zobaczysz,
czy to odpowiedni moment na naszą wspólną drogę.