Szczęście – czym właściwie jest?

Dlaczego tak często za nim pędzimy, zamiast je tworzyć?

Szczęście. To jedno z tych słów, które wszyscy znamy, a jednocześnie każdy rozumie je trochę inaczej.

Kiedy pytamy ludzi, czego najbardziej pragną, bardzo często odpowiadają: „Chcę być szczęśliwy”. Tylko co właściwie oznacza to „szczęśliwy”?

Dla jednej osoby będzie to zdrowie. Dla innej miłość, rodzina, własny dom, pieniądze, spokojne życie albo poczucie bezpieczeństwa. Ktoś marzy o podróży, ktoś o przejściu na emeryturę, ktoś o znalezieniu partnera, a ktoś po prostu o tym, żeby wreszcie przestać się martwić.

I bardzo często myślimy, że szczęście zacznie się wtedy, kiedy wydarzy się coś konkretnego.

„Będę szczęśliwa, kiedy znajdę dobrą pracę”.

„Będę szczęśliwy, kiedy dzieci wyjdą na swoje”.

„Jak spłacę kredyt, wreszcie odetchnę”.

„Jak spotkam właściwą osobę, moje życie się zmieni”.

„Jak będę zdrowa, będę szczęśliwa”.

I tak odkładamy szczęście na później.

Tylko że „później” ma pewną ciekawą właściwość. Kiedy wreszcie nadchodzi, bardzo szybko staje się… teraźniejszością. A wtedy pojawia się kolejny cel.

I znowu zaczynamy czekać.

Czy szczęście naprawdę znajduje się na końcu drogi?

Być może jednym z naszych największych nieporozumień jest traktowanie szczęścia jak nagrody.

Najpierw trzeba wszystko zrobić. Uporządkować życie. Osiągnąć cel. Zarobić odpowiednią ilość pieniędzy. Wychować dzieci. Znaleźć miłość. Kupić dom. Zadbać o zdrowie.

A dopiero potem będzie można spokojnie powiedzieć: „Teraz już mogę być szczęśliwy”.

Tylko życie rzadko wygląda w ten sposób.

Zawsze będzie coś do zrobienia. Jakiś problem do rozwiązania. Kolejna rzecz, o którą trzeba się zatroszczyć.

Jeżeli uzależnimy swoje szczęście od tego, że wszystko musi być dobrze, możemy bardzo długo na nie czekać.

Bo życie nigdy nie będzie idealne.

Będą w nim dni pełne radości i takie, w których trudno będzie nam się uśmiechnąć. Będą sukcesy, ale też straty, rozczarowania, choroby, konflikty i zmiany.

Szczęście nie polega więc na tym, że wszystko układa się dokładnie tak, jak chcemy.

Szczęście nie oznacza, że zawsze jest dobrze

To ważne rozróżnienie.

Możemy mieć dobry dzień i jednocześnie martwić się o coś ważnego. Możemy być szczęśliwi w swoim życiu, a jednocześnie przeżywać smutek po stracie. Możemy kochać kogoś i czasami się z nim złościć.

Człowiek nie jest maszyną do odczuwania jednej emocji.

Dlatego niepokoi mnie czasami hasło: „Musisz być szczęśliwy”.

Nie. Nie musisz.

Masz prawo mieć gorszy dzień. Masz prawo być zmęczony. Masz prawo czegoś nie wiedzieć, czegoś żałować, za czymś tęsknić.

Szczęście nie polega na ciągłym dobrym samopoczuciu.

Bardziej przypomina pewien sposób przeżywania życia. Poczucie, że mimo trudności życie ma dla nas wartość. Że potrafimy dostrzec dobro. Że mamy ludzi, z którymi możemy być naprawdę sobą. Że umiemy cieszyć się chwilą, ale też przejść przez tę trudniejszą.

Dlaczego tak trudno nam zauważyć to, co już mamy?

Być może dlatego, że przyzwyczajamy się do dobra.

Kiedy coś pojawia się w naszym życiu po raz pierwszy, potrafimy się tym zachwycić.

Nowy dom. Nowa praca. Narodziny dziecka. Pierwsza wspólna podróż. Nowa relacja.

Na początku wszystko jest wyjątkowe.

A później staje się codziennością.

I nagle przestajemy zauważać rzeczy, o których kiedyś marzyliśmy.

Zdrowie, które traktujemy jak coś oczywistego.

Osobę, która każdego dnia robi nam herbatę.

Dom, do którego możemy wrócić.

Ogród, który rano pachnie kwiatami.

Telefon od kogoś bliskiego.

Spokojny wieczór.

Ciepłe słońce na twarzy.

To nie są wielkie wydarzenia. Ale właśnie z takich małych chwil składa się nasze życie.

Może szczęście jest bliżej, niż nam się wydaje?

Czasami szukamy go bardzo daleko.

Potrzebujemy wyjazdu, pieniędzy, zmiany, nowego początku.

A tymczasem szczęście może pojawić się w bardzo zwyczajnym momencie.

W rozmowie z kimś, kogo dawno nie widzieliśmy.

W śmiechu dziecka.

W spacerze bez telefonu.

W pierwszej kawie wypitej rano w ciszy.

W zapachu ziemi po deszczu.

W poczuciu, że niczego przez chwilę nie musimy.

To nie znaczy, że mamy zrezygnować z marzeń i powiedzieć: „Mam już wszystko, czego potrzebuję”.

Nie.

Możemy chcieć więcej.

Możemy się rozwijać, zmieniać pracę, podróżować, budować relacje, realizować swoje plany.

Tylko dobrze jest nie uzależniać od tego swojego prawa do szczęścia.

Można pragnąć czegoś więcej i jednocześnie doceniać to, co jest teraz.

Szczęście a przyjemność

Warto też odróżnić szczęście od przyjemności.

Przyjemność jest chwilowa. Daje nam dobre samopoczucie. Smaczne jedzenie, zakupy, film, wyjazd czy coś nowego mogą sprawić, że poczujemy się lepiej.

I to jest w porządku.

Ale przyjemność szybko mija.

Szczęście jest czymś głębszym.

Może być związane z poczuciem sensu, bliskością, wdzięcznością, akceptacją siebie i świadomością, że nasze życie jest naprawdę nasze.

Dlatego można mieć bardzo przyjemny dzień i nadal czuć w środku pustkę.

Można też mieć trudny dzień, a mimo wszystko czuć: „To jest moje życie. Jest w nim wiele dobrego”.

Czy szczęście można tworzyć?

Myślę, że w dużej części tak.

Nie możemy zdecydować, co wydarzy się jutro. Nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, pogodę, choroby czy wszystkie wydarzenia, które przyniesie życie.

Mamy jednak wpływ na wiele małych rzeczy.

Możemy zdecydować, jak spędzimy dzisiejszy wieczór.

Czy zadzwonimy do kogoś bliskiego.

Czy pójdziemy na spacer.

Czy damy sobie chwilę odpoczynku.

Czy zamiast kolejny raz wracać myślami do tego, co się nie udało, zauważymy coś, co jednak było dobre.

Możemy też uczyć się wdzięczności.

Nie tej wymuszonej, w której trzeba powtarzać sobie, że „powinnam się cieszyć, bo inni mają gorzej”.

Tylko prawdziwej.

Takiej, która mówi:

„To jest moje życie. Nie wszystko jest w nim idealne. Ale są rzeczy, które naprawdę są dla mnie ważne”.

Małe ćwiczenie – zauważ swoje szczęście

Spróbuj przez siedem dni wieczorem zatrzymać się na kilka minut.

Weź kartkę albo notatnik i odpowiedz na trzy pytania:

  1. Co dobrego wydarzyło się dziś?
  2. Co sprawiło mi choć odrobinę przyjemności?
  3. Za co jestem dziś wdzięczny?

Nie szukaj wielkich odpowiedzi.

Jeśli napiszesz: „Słońce świeciło przez okno”, to wystarczy.

Jeśli napiszesz: „Zadzwoniła do mnie córka”, to wystarczy.

Jeśli napiszesz: „Miałam dziś spokojny poranek”, to również wystarczy.

Po kilku dniach możesz zauważyć coś ciekawego.

Nie zmieniło się Twoje życie.

Zmieniło się to, na co patrzysz.

A może szczęście nie jest czymś, co trzeba znaleźć?

Może przez całe życie szukamy czegoś, co w pewnym sensie już jest w naszym zasięgu.

Nie oznacza to, że mamy przestać marzyć.

Wręcz przeciwnie.

Marzenia są potrzebne. Dają kierunek, energię i poczucie sensu.

Ale dobrze jest nie przeoczyć drogi do nich.

Bo możemy całe życie czekać na wielkie szczęście i przegapić setki małych chwil, w których byliśmy naprawdę szczęśliwi.

Może więc warto czasem przestać pytać:

„Kiedy wreszcie będę szczęśliwy?”

I zamiast tego zapytać:

„Co jest dobrego w moim życiu właśnie teraz?”

Nie zawsze znajdziemy odpowiedź od razu.

Ale jeśli zaczniemy jej szukać, możemy odkryć, że szczęście nie musi przyjść z przyszłości.

Czasem jest już tutaj.

W drugim człowieku.

W spokojnym poranku.

W zapachu kawy.

W śmiechu.

W słońcu.

W zwyczajnym dniu, który jeszcze chwilę temu wydawał się zupełnie zwyczajny.

I może właśnie dlatego warto czasem zwolnić.

Bo życie nie składa się tylko z tego, do czego zmierzamy.

Składa się przede wszystkim z tego, co dzieje się po drodze.

Jeśli chcesz pójść krok dalej…

Jeżeli ten temat jest Ci bliski, zapraszam Cię do mojego e-booka „Powrót do siebie”.

Znajdziesz w nim refleksje i praktyczne ćwiczenia, które pomogą Ci lepiej zrozumieć siebie oraz krok po kroku budować wewnętrzny spokój.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz indywidualnego wsparcia, zapraszam Cię również na sesje indywidualne oraz warsztaty, podczas których wspólnie pracujemy nad tym, co najważniejsze – relacją z samym sobą.

Bo wierzę, że kiedy zaczynamy naprawdę rozumieć siebie, życie stopniowo zaczyna się zmieniać.

Zrób pierwszy krok

Masz pytanie? Skontaktuj się ze mną

Napisz do mnie – porozmawiamy bez presji i zobaczysz,
czy to odpowiedni moment na naszą wspólną drogę.