Bliskość – dlaczego tak bardzo jej potrzebujemy, a jednocześnie czasem przed nią uciekamy?

 

Bliskość jest jedną z naszych podstawowych potrzeb. Potrzebujemy drugiego człowieka nie tylko po to, żeby z nim być, ale przede wszystkim po to, żeby czuć: „Jestem dla kogoś ważny. Ktoś mnie widzi. Mogę być sobą i nie muszę cały czas udawać, że wszystko jest w porządku”.

A jednak bliskość potrafi być trudna.

Czasem bardzo chcemy mieć kogoś blisko, a kiedy ktoś rzeczywiście zaczyna się do nas zbliżać, pojawia się napięcie. Zaczynamy się wycofywać, zamykamy się, potrzebujemy więcej przestrzeni. Albo odwrotnie – bardzo mocno zabiegamy o kontakt, bo boimy się, że druga osoba odejdzie.

Możemy więc jednocześnie pragnąć bliskości i się jej bać.

Czym właściwie jest bliskość?

Bliskość to znacznie więcej niż bycie obok siebie.

Możemy mieszkać z kimś przez trzydzieści lat i niewiele o sobie naprawdę wiedzieć. Możemy mieć rodzinę, przyjaciół, znajomych, a mimo to czuć się samotnie.

Bliskość pojawia się wtedy, kiedy możemy być w kontakcie nie tylko z drugą osobą, ale również z samym sobą.

To możliwość powiedzenia: „To mnie zraniło”, „Tego potrzebuję”, „Boję się”, „Cieszę się”, „Brakuje mi ciebie”.

To także umiejętność słuchania drugiego człowieka bez natychmiastowego oceniania, poprawiania czy dawania rad.

Bliskość oznacza, że nie musimy cały czas być silni.

Jest kilka rodzajów bliskości

Możemy mówić o bliskości emocjonalnej – kiedy dzielimy się tym, co naprawdę czujemy.

Jest też bliskość psychiczna, czyli poczucie, że druga osoba rozumie nasz sposób myślenia, nasze wartości, potrzeby i świat wewnętrzny.

Jest bliskość fizyczna – dotyk, przytulenie, trzymanie za rękę, siedzenie obok siebie. Dla wielu osób właśnie taki prosty kontakt jest bardzo ważnym sposobem wyrażania miłości.

Jest również bliskość w codzienności. Wspólna kawa. Spacer. Rozmowa przed snem. Zwyczajne „Jak minął ci dzień?”.

Nie zawsze potrzebujemy wielkich rozmów.

Czasem bliskość mieści się w tym, że ktoś pamięta, jaką lubimy herbatę.

Kiedy uczymy się bliskości?

Właściwie bardzo wcześnie.

Dziecko uczy się relacji przede wszystkim poprzez doświadczenie. Nie poprzez wykład o tym, czym jest miłość, ale poprzez to, co dzieje się między nim a najbliższymi.

Czy ktoś reaguje, kiedy płacze?

Czy ktoś je przytula?

Czy może powiedzieć, że jest mu źle?

Czy jego emocje są przyjmowane, czy raczej słyszy: „Nie płacz”, „Nic się nie stało”, „Przestań się złościć”?

Czy może popełnić błąd i nadal czuć, że jest kochane?

Z tych doświadczeń powoli buduje się nasze przekonanie o tym, czym jest relacja z drugim człowiekiem.

Jeśli dziecko doświadcza, że bliskość daje bezpieczeństwo, łatwiej będzie mu później z niej korzystać.

Jeśli natomiast nauczy się, że bliskość wiąże się z bólem, odrzuceniem, krytyką, kontrolą albo nieprzewidywalnością, może zacząć ją traktować jako coś, przed czym trzeba się chronić.

I wtedy w dorosłym życiu pojawia się zdanie:

„Lepiej liczyć tylko na siebie”.

Dlaczego uciekamy od bliskości?

Powodów może być wiele.

Czasem boimy się zranienia.

Czasem odrzucenia.

Czasem utraty własnej niezależności.

Niektórzy boją się, że kiedy pokażą prawdziwego siebie, druga osoba przestanie ich lubić.

Dlatego łatwiej jest być dzielnym, samodzielnym i niezależnym.

„Poradzę sobie”.

„Nie potrzebuję nikogo”.

„Nie będę się prosić”.

Takie podejście może dawać poczucie bezpieczeństwa. Chroni nas przed rozczarowaniem.

Ale ma również swoją cenę.

Jeśli zawsze jesteśmy za murem, nikt nie może nas zranić.

Ale nikt nie może też naprawdę do nas dotrzeć.

Bliskość nie oznacza utraty siebie

To bardzo ważne.

Bycie blisko z drugim człowiekiem nie oznacza, że musimy zrezygnować z własnych potrzeb, granic czy niezależności.

Zdrowa bliskość nie mówi:

„Musimy być cały czas razem”.

Mówi raczej:

„Mogę być sobą i ty możesz być sobą, a mimo to możemy być blisko”.

Możemy mieć własne zainteresowania, przyjaciół, czas tylko dla siebie i własne zdanie.

Bliskość nie polega na zlewaniu się ze sobą.

Polega na spotkaniu dwóch osób, które nie muszą siebie posiadać, żeby być dla siebie ważne.

Dlaczego czasem łatwiej nam dawać niż przyjmować?

To również ciekawy temat.

Możemy być bardzo dobrzy w pomaganiu innym. Dla dzieci, partnera, rodziców, przyjaciół zrobimy bardzo wiele.

Ale kiedy ktoś mówi: „Zostaw, ja to zrobię”, odpowiadamy:

„Nie trzeba”.

„Poradzę sobie”.

„Nie chcę ci robić kłopotu”.

A przecież przyjęcie pomocy również jest formą bliskości.

Kiedy pozwalamy komuś coś dla nas zrobić, pokazujemy: „Ufam ci. Mogę na chwilę odłożyć swoją samodzielność”.

Dla osoby, która całe życie musiała być silna, może to być bardzo trudne.

Od czego zacząć?

Nie trzeba od razu prowadzić z kimś wielkiej rozmowy o swoich najgłębszych emocjach.

Bliskość buduje się małymi krokami.

Można powiedzieć komuś:

„Dobrze, że jesteś”.

„Tęskniłem za tobą”.

„Potrzebuję dzisiaj twojej obecności”.

„Czy możesz mnie po prostu przytulić?”

Albo:

„Nie potrzebuję teraz rady. Chcę, żebyś mnie wysłuchał”.

To są proste zdania, ale dla wielu osób wymagają odwagi.

Ćwiczenie: mały krok w stronę bliskości

Pomyśl o jednej osobie, która jest dla Ciebie ważna.

I odpowiedz sobie spokojnie na trzy pytania:

Co chciałbym tej osobie powiedzieć, ale do tej pory tego nie powiedziałem?

Czego potrzebuję od niej, ale trudno mi o to poprosić?

Czego boję się, kiedy myślę o prawdziwej bliskości?

Nie musisz od razu niczego robić.

Najpierw wystarczy zauważyć swoją odpowiedź.

Być może odkryjesz, że pod złością jest tęsknota. Pod wycofaniem – potrzeba bezpieczeństwa. Pod „poradzę sobie” – ogromna potrzeba, żeby ktoś na chwilę był obok.

I właśnie wtedy zaczyna się ważna rzecz – spotkanie z samym sobą.

Bo trudno naprawdę zbliżyć się do drugiego człowieka, jeśli nie wiemy, co dzieje się w nas.

Bliskość zaczyna się od małego „tak”

Nie musimy od razu otwierać wszystkich drzwi.

Wystarczy uchylić jedne.

Pozwolić komuś usiąść obok.

Przyjąć przytulenie.

Powiedzieć prawdę o tym, co czujemy.

Poprosić o pomoc.

Powiedzieć: „Brakuje mi ciebie”.

Być może właśnie tego najbardziej potrzebujemy – nie kolejnej lekcji o tym, jak być silnym, ale pozwolenia sobie na to, żeby czasem nie być silnym.

Bo człowiek nie potrzebuje tylko samodzielności.

Potrzebuje również więzi.

Potrzebuje czuć, że może na kimś oprzeć głowę, a jednocześnie nie musi przestawać być sobą.

I może właśnie dlatego bliskość jest tak ważna.

Nie dlatego, że bez drugiego człowieka jesteśmy niepełni.

Ale dlatego, że życie przeżywane z drugim człowiekiem, przy zachowaniu własnej odrębności, może mieć zupełnie inną jakość.

Zrób pierwszy krok

Masz pytanie? Skontaktuj się ze mną

Napisz do mnie – porozmawiamy bez presji i zobaczysz,
czy to odpowiedni moment na naszą wspólną drogę.